W stolicy jest już niewiele miejsc, a czsami całych ulic, które ocalały z wojennej zawieruchy i dotrwały do naszych ciekawych i niepewnych czasów. Zamiast odbudowywać miasto władze komunistyczne wyburzyły jeszcze całkiem dobre fragmenty kamienic, aby postawić jakies koszmarki, albo zgoła nic. Dlatego serce boli, a nóż się otwiera w kieszeni, kiedy napotykam po drodze, w różnych miejscach Warszawy piękne budowle, które w zapomnieniu niszczeją, prosząc sie o odbudowanie i przywrócenie do dawnej świetności. Jak zobaczymy na zdjęciach pochdzących z rogu ulic Żelaznej i Złotej oraz Żelaznej i Chmielnej radni nie zawracają swoich strudzonych myśleniem koncepcyjnym głów tymi wspaniałymi wciąż pozostałościami po starej, pięknej Warszawie.
Oto przepiękna stara warszawswka kamienica na rogu Złotej i Żelaznej - radni, wźcie się do roboty, bo to padnie jak amen w pacierzu, a wtedy wyrośnie tu jakies dziwadło aluminiowo-szklane. Aż tak żeromskiego nie lubię, aby wspirać akurat w tym miejscu "szklane domy".
A to poniżej - zdjęcia z zaplecz tej kamienicy (bardzo interesującego i bardzo zrujnowanego z wejściem od ulicy Żelaznej:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz